Pomogłem sąsiadowi, a bardziej szczegółowo, to córce sąsiada. Taki trochę sąsiad daleki, ale zawsze sąsiad. Pieniędzy nie wezmę, trochę tak głupio brać od sąsiada, trochę dalszego, ale jednak. Sąsiad nalegał, że goły nie chodzi, że na jedzenie ma, że go stać na zapłatę.
Coś do łba mi wpadło, diabeł koło mnie musiał stać, powiedziałem żeby zapłacił darami lasu, a ściślej mówiąc drewnem. Prawdę mówiąc, to nie potrzebuję żadnego drewna, kory i niczego co drewno przypomina. Chlapnąłem tak sobie. Dobrze mówią, że milczenie jest złotem.
Zapomniałem już o tym, jednak po pół roku zjawił się traktor z przyczepą i wywalił drewno na podwórku. Około 50 sztuk dorodnych bali drewna.
kloda-drewna-1024x683

Taka kupa niezbyt dobrze wygląda, więc przykryłem ją folią w ramach ochrony przed opadami .
Całą zimę kłody drewna grzecznie leżały przykryte, jeść nie wołały, więc nie przejmowałem się.
Niestety, nadeszła wiosna, coś z tym trzeba zrobić. Wyciągnąłem piłę i wziąłem się do roboty. Przeciętnie miałem około dwóch godzin dziennie, więc nie zmęczyłem się zbytnio, ale też roboty prawie nie widać.
b-58039-142404-pilarz-wycinka-drzew-ciecie-drewna-opalowego

Już zbliżałem się do połowy gdy nastały dni deszczowe. Nie będę piłą elektryczną machał w czasie deszczu, więc przestałem się znęcać nad balami drewna i zacząłem pocięte kawałki rąbać siekierą.
Okazało się, że muszę stosować metodę „obuch”. To moje kochane jest takie grube, że normalnie nie rozwalisz.
wbita_siekiera

Jestem już w połowie roboty. Pocięte mam 2/3, a porąbane 50% z tego.
Ręce mnie bolą.
Jak spotkam sąsiada to go chyba pobiję. Załatwił mnie na amen. Mam nauczkę.
No i wyciągnąłem wniosek: „jak się komuś pomaga, to trzeba mieć końskie zdrowie”.
Jest też inny aspekt tej sprawy. Zamiast płacić za siłownię, mogę bicepsy wyrzeźbić na świeżym powietrzu. I właśnie tego będę się kurczowo trzymał, chwaląc wokół dobrego sąsiada.